Archiwum autora
Wiosenne zagospodarowanie poletek
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 22 marca, 2015Serce się raduje na widok tak profesjonalnie przygotowanych poletek. Ich zasiew to zatem czysta przyjemność zwłaszcza, że czasy kiedy trzeba było maszerować przez pole z wiadrem w ręku, minęły bezpowrotnie. Obecnie pomoc strażnikowi łowieckiemu ogranicza się do załadowania siewnika ziarnem. Po tej prostej czynności, można już tylko napawać się widokiem budzącej się do życia przyrody…Pozdrawiam. Darz Bór. T.K.
Sioło Budy
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 11 stycznia, 2015„Sioło Budy” to rodzinne gospodarstwo turystyczne, w skład którego między innymi wchodzi wiejska Karczma Osocznika, komfortowo urządzone domy pensjonatu, klimatyczny skansen oraz prawdziwa Ruska Bania. To w tym przepięknym i malowniczym miejscu, położonym w samym sercu Puszczy Białowieskiej, zalogowała się ekipa z Boruty. Domek Kiersnowskich, w którym przyszło nam spędzić dwie doby, okazał się doskonałą bazą wypadową do realizacji głównego celu wyjazdu – polowania. Nieznane dotąd rewiry łowieckie oraz zapewnienia zaprzyjaźnionych leśników Andrzeja i Wiesia, że na pewno każdy z nas będzie miał okazję do spotkania z dzikiem, powodowały nieukrywane podekscytowanie…A jeżeli ono pojawia się choć na chwilę, satysfakcja z ewentualnego sukcesu łowieckiego jest podwójna.
Po szybkim rozpakowaniu „klamotów”, wbiliśmy się do karczmy pełnej tradycyjnego jadła żeby się nieco posilić i omówić strategię na pierwszą zasiadkę. Rozkoszując się smakiem narodowej zupy rosyjskiej Soljanki oraz pysznych Wereników, nadziewanych mięsnym farszem, nakreśliliśmy awaryjny plan działania. A awaryjny dlatego, że gospodarzom nagle wypadły zdarzenia losowe i nie mogliśmy liczyć na – organizacyjną i techniczną – pomoc z ich strony. Cóż, życie czasem pisze różne scenariusze… Z satysfakcją jednak stwierdzam, że korzystając z podręcznej mapy obwodu, naprędce wyrysowanej zwykłym długopisem, udało nam się dotrzeć do właściwych rewirów i polowanie zakończyć wyjątkowo efektywnie – 4 dziki na rozkładzie.
Dalszą część wieczoru spędziliśmy przy biesiadnym stole, delektując się swojskimi przekąskami, bez końca rozpamiętując kolejne przygody łowieckie, tym razem przyniesione z okolic urokliwych Bud. Przemiłe towarzystwo Sergiusza – seniora rodziny Niczyporuków, współwłaściciela kompleksu wypoczynkowego, znawcy miejscowej historii oraz tradycyjnego budownictwa drewnianego, sprawiło, że na poranny wypad do kniei nie wystarczyło już sił…
Na całe szczęście możliwość skorzystania z „bani”, postawiła wszystkich na równe nogi, a doładowane akumulatory, pozwoliły na kontynuację łowów. Do wcześniej pozyskanych kabanów dorzuciliśmy kolejne 5 oraz łanię, przyjmując szczere gratulacje łowczego. Okazało się, że do odstrzału pozostało jeszcze około 90 dzików, a czasu do zrealizowania planu coraz mniej. Dlatego być może jeszcze raz wyprawimy się w gościnę…
Szczere i serdeczne podziękowania Andrzejowi i Wiesiowi, dzięki których uprzejmości, mogliśmy poczuć smak prawdziwego „puszczańskiego” polowania. Ukłony w kierunku Sergiusza, który zapewnił nam wspaniałą rodzinną atmosferę oraz smakowite jadło. Józkowi, Czarkowi i Zdzisiowi za kolejną niezapomnianą przygodę. Darz Bór. T.K.
PS. Zdzisiu, jeszcze raz 100 lat i wszystkiego naj…
Wigilijne…
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 22 grudnia, 2014Na zbiórce świątecznego polowania stawiła się nadspodziewanie duża ilość myśliwych. Prowadzący łowy Andrzej oraz jego „ prawa ręka” Józek nie kryli zadowolenia z takiego obrotu sprawy, bowiem większa ilość strzelb, dawała prowadzącym nieograniczone możliwości w planowaniu pędzeń. Można by rzec, że przysłowiowa mysz się nie prześlizgnie…
Czasem jednak bywa tak, że pomimo świetnej organizacji i dyscypliny wszystkich uczestników polowania, zwierzyna okazuje się zręczniejsza…, grając na nosie jej tropicielom. Bo jak tu skomentować miot w Grabinie, gdzie wataha dzików sprytnie przemyka się pomiędzy gęsto rozstawionymi myśliwymi, którzy będąc zmuszeni do zachowania wszelkich wymogów bezpieczeństwa – w swojej bezradności – tylko przecierali oczy ze zdziwienia.
Ale tego dnia nie pokot był najważniejszy. Dużo istotniejsze było spotkanie w jak najszerszym gronie osób, których połączyła myśliwska pasja i którzy łamiąc się opłatkiem przy wigilijnym stole, mogli złożyć sobie, z serca płynące, życzenia świąteczne.
Dziękując organizatorom za przedsmak magii Świąt Bożego Narodzenia, a Danusi i Madzi za pięknie przygotowany i zastawiony stół, jeszcze raz życzę wszystkim aby nadchodzące Święta były spokojne i szczęśliwe, spędzone w rodzinnej atmosferze. A przyszły rok niech stanie się pasmem nieustających sukcesów… Darz Bór. T.K.
