Koło Łowieckie Boruta

Koło Łowieckie Boruta

Archiwum dla ‘Aktualności’ Category

Jak na rogacze to tylko ze szwagrem

Opublikowane przez w Aktualności 9 czerwca, 2015

Zachęcany przez kolegów myśliwych do częstszego odwiedzania obwodu 252 w okolicach Strabli w tym roku obiecałem sobie że lepiej poznam topografię tamtego terenu. Z pomocą kolegi Jerzego Siemieniuka i Piotra Naumczuka okazało się to dość łatwe. Kilka wyjazdów w wybrane rewiry i polowanie z podchodu dały niezły już ogląd sytuacji. Pozyskana wiedza miała zaprocentować w sezonie polowań na rogacze.

Pierwsze jego dni upłynęły na lokalizacji, a potem na obserwacji kilku sztuk kozłów, ocenie ich poroża, sylwetki, wieku i zwyczajów. Nie odkryję Ameryki jeżeli stwierdzę że zastane w kniei sytuacje rzadko się powtarzają, więc za każdym razem wracając w to samo miejsce widziałem innego kozła i to z reguły nie był to dogodny układ do oddania skutecznego strzału. Polowanie kończyło się więc jedynie na kilkukilometrowej wędrówce brzegiem łąk wzdłuż linii lasu, zagajników i olszyn. Niezapomniane sceny z udziałem wschodzącego lub zachodzącego słońca i widoki łąk skąpanych w mlecznej mgle wynagradzały jednak włożony w polowanie wysiłek.

Kilka dni przerwy……. i telefon od szwagra (Sławka Markowskiego) z pytaniem „Jedziemy…?” Odpowiedź mogła być tylko jedna. „Jedziemy!!”

Wpisy do rejestru polowań i ruszyliśmy w plener (Ja ,Sławek i Piotrek). Tym razem wybrałem rewir Szopa. Od razu przed wyjściem na łąki, tuż przy lesie natknąłem się na spokojnie pasącą się kozę. Nie miałem wyjścia musiałem się wysunąć bo zgodnie z planem i kierunkiem wiatru moja marszruta miała prowadzić w głąb ogromnej łąki. Po kwadransie w lornetce zauważyłem oddalające się ode mnie cztery daniele i idącą na mnie kolejną kozę. Rogacza ani śladu. Pokonując kolejne rowy melioracyjne zorientowałem się że jest już szaro i dzisiejszego wieczoru wrócę z polowania bez trofeum. Ale……
Św.Hubert bywa nieobliczalny i w drodze powrotnej przy świecącym już Księżycu dojrzałem sylwetki czterech dzików. Szedłem pod wiatr od czasu do czasu spoglądając w lornetkę. Dalsze podchodzenie po dość wysokiej już trawie uznałem za zbyt ryzykowne. Buchtując łąkę i niczego się nie spodziewając przemieszczały się wolno prosto na mnie więc miałem sporo czasu na wybór konkretnej sztuki. Podpórka, przyspiesznik i skuteczny strzał do przelatka. Sukces jedynie połowiczny bo na rozkładzie miał być rogacz, ale nie ja tu rządzę.

Następnego dnia znowu telefon od szwagra i w drogę. O 19 byliśmy już w łowisku. Tradycyjne Darz Bór i każdy do swojego rewiru. Idę w miejsce, w którym widziałem wcześniej typowego „selekta”. Dochodząc do miejsca gdzie go poprzednio widziałem  i napotykam go ponownie. Pasie się spokojnie na małej łączce , nic go nie niepokoi, wiatr mam idealny. Jeszcze jedno spojrzenie na parostki i szybka decyzja. Znowu podpórka, sztucer , luneta a kozioł stoi „na sztych”, czekam dość długo a adrenalina robi swoje , jest …  stanął do boku ,przyspiesznik, wstrzymanie oddechu, strzał i rogacz pada w ogniu.

Spotykamy się w umówionym miejscu. Okazuje się że szwagier też miał okazję z której skorzystał.

Ostatni kęs, sesja zdjęciowa a po niej szwagier przypomina mi że dzisiaj są moje urodziny. Wracamy do domu i świętujemy wspólny sukces przy myśliwskim stole. Lepszego prezentu nie mogłem sobie wymarzyć.

Dzięki szwagier. Darz Bór. Andrzej Siemieniako

Kawał dobrej roboty !

Opublikowane przez w Aktualności 30 maja, 2015

Pierwszy w tym roku gospodarczym czyn myśliwski należy zaliczyć do bardzo udanych i efektywnych. 17 myśliwych, którzy wzięli w nim udział, ciężką i sumienną pracą zasłużyło na gorące podziękowania. Zatem w imieniu Zarządu Koła bardzo dziękuję kolegom za „ kawał solidnej roboty” i przede wszystkim za to, że pomimo wielu własnych obowiązków znaleźli również czas na te zaplanowane na rzecz koła.

W ciągu kilku godzin udało się rozebrać między innymi zniszczony paśnik w rewirze „ Żurawka” i ambonę w rewirze „ Górka”; wkopać 2 nowe lizawki, okorować kilkadziesiąt żerdzi oraz wykonać prace porządkowe w domku i wokół niego.

Po ciężkiej pracy przyszedł czas na chwilę wytchnienia przy myśliwskim stole. Spalone kalorie można było uzupełnić gorącą szyneczką i boczkiem, podanymi prosto z wędzarni. Tym razem za proces technologiczny odpowiadał Darek i z przydzielonego zadania wywiązał się „palce lizać”.

Przypominam kolegom, zwłaszcza tym którzy dzisiaj nie mogli uczestniczyć w czynie, że kolejny już za miesiąc – 27 czerwca. Mam głęboką nadzieję, że frekwencja będzie jeszcze większa.

Pozostaje mi jeszcze tylko życzyć kolegom myśliwym sukcesów w kniei. Darz Bór. T.K

Piękny i bestia…

Opublikowane przez w Aktualności 29 maja, 2015

Dzisiejszy wyjazd na rogacza zakończył się życiowym sukcesem. Bo czyż można mieć jakiekolwiek wątpliwości, patrząc na ten wyjątkowy okaz. Wstępna wycena wprost z łowiska wskazuje na wiek około 7 lat, wagę parostków około 600 gr, co musi zamienić się w mocne złoto !

Św. Hubert okazał się hojny nie tylko dla mnie. Mojego serdecznego kolegę Czesia obdarował przepięknym myłkusem, który urozmaici jego myśliwską kolekcję.

Gratulacjom nie było końca…

Gorące podziękowania Danusi i Józkowi za gościnę i niespotykany klimat… Darz Bór. T.K.

Nasz adres

    Koło Łowieckie “Boruta” w Białymstoku

    15-101 Białystok, ul. Jurowiecka 33

    NIP 966 05 84 035

    Nr konta 84 1050 1953 1000 0090 3041 3091

    Wszelką korespondencję / wnioski, w tym o udostępnienie informacji publicznej, zapytania, etc. proszę kierować drogą pocztową.