Koło Łowieckie Boruta

Koło Łowieckie Boruta

Archiwum autora

Rekordowy odyniec !

Opublikowane przez w Aktualności 15 listopada, 2019

Każdy myśliwy sięgający po trofeum, zarówno ten początkujący jak i ten z wieloletnim doświadczeniem, w głębi duszy marzy o tym, aby to kolejne było jeszcze piękniejsze i okazalsze. Dla jednych decydującym wyznacznikiem będzie uroda wieńca bądź parostków, dla innych zdecydowanie ważniejsza okaże się waga poroża, a dla jeszcze innych głównym kryterium świadczącym o wartości „ zdobyczy” będzie np. masa tuszy. Będą wreszcie tacy, którym na długie lata zapadną w pamięci łowy, jednak nie dlatego, że udało im się upolować kapitalnego byka, lecz dlatego, że dzięki kunsztowi myśliwskiemu, doświadczeniu, wytrwałości i cierpliwości, niejednokrotnie w emocjonujących okolicznościach, przechytrzyli zwierzynę. Te indywidualne i subiektywne powody można by pewnie mnożyć, co nie zmienia faktu, że ubitą zwierzyną zachwycamy się ponad miarę wówczas, mówiąc kolokwialnie, gdy odstaje ona parametrami od „ normatywnego egzemplarza”.

Szczodrość Św. Huberta w aktualnym sezonie łowieckim jest wyjątkowa i nie sposób pozostawić jej bez komentarza. Najpierw wiosną obdarował kol. Piotrka przepięknym rogaczem wielotykowcem. Następnie w trakcie rykowiska podprowadził kol. Andrzeja pod wymarzonego byka, o wadze poroża ponad 11 kg. A kilka dni temu sprawił, że kol. Józek ubił odyńca i powiedzieć, że „grubego”, to jak nic nie powiedzieć ! Miałem przyjemność podziwiać kabana na własne oczy i mogę tylko stwierdzić, że jego gabaryt i masa zapierają dech w piersiach. Tusza o wadze 242 kg po wypatroszeniu, wiek około 10 lat wprawiają w osłupienie i murują jak dobrej klasy beton. Dość powiedzieć, że sylwetką zdecydowanie bliżej mu do bieszczadzkiego niedźwiedzia !

Jak on się uchował w czasach tak silnej presji łowieckiej, wymuszonej koniecznością ograniczenia populacji w ramach walki z Afrykańskim Pomorem Świń, zapewne pozostanie zagadką bez rozwiązania.

Serdecznie gratuluję kolegom, do których los łowiecki uśmiechnął się w sposób szczególny i mam nadzieję, że uśmiechać się będzie nadal, nie zapominając o pozostałych, którzy również zasługują na jego dary.

Reasumując, chcę podzielić się krótką dygresją. O ile jestem w stanie wyobrazić sobie byka o wadze poroża ponad 12 czy też nawet 13 kg, kolejnego nietypowego rogacza o formie parostków myłkusa, wielotykowca czy też perukarza, to brakuje mi racjonalnych argumentów do tego, aby zwizualizować dzika, który mógłby ważyć więcej niż ten kolegi łowczego. Czapki z głów…

Darz Bór. Tomek K.

 

Exposé Łowczego Okręgowego

Opublikowane przez w Aktualności 13 listopada, 2019

Szanowne Koleżanki i Koledzy Myśliwi.

Dnia 28 października 2019 roku, uchwałą nr 267/2019 Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego powołał mnie na funkcję Łowczego Okręgowego w Białymstoku.

Bez wątpienia zaszczyt ten spotkał mnie dzięki Waszemu poparciu jakie otrzymałem podczas wyboru kandydatów na łowczego okręgowego na V Nadzwyczajnym Okręgowym Zjeździe Delegatów PZŁ w Białymstoku br., kiedy to uzyskałem największą ilość głosów, za co serdecznie dziękuję.

Tradycje myśliwskie zakorzenione są w mojej rodzinie od wielu pokoleń. Również moja praca zawodowa od lat wiąże się z łowiectwem. Z wykształcenia jestem inżynierem leśnikiem. Kilkanaście lat pracowałem w Państwowej Straży Łowieckiej w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku. Od czternastu lat jestem członkiem PZŁ, łowczym K.Ł. „Słonka” w Katrynce oraz członkiem K.Ł. Boruta w Białymstoku. Jestem też  członkiem Regionalnej Rady Ochrony Przyrody przy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku. Posiadam uprawnienia do szacowania szkód łowieckich. Brałem udział w szkoleniach na sędziego i instruktora strzelectwa myśliwskiego

Koleżanki i Koledzy, jako Łowczy Okręgowy będę stawiać przede wszystkim na integrację naszego środowiska, bo bez tego nie ma mowy o dobrej współpracy, wzajemnym  poszanowaniu i nie będziemy w stanie przeprowadzić zmian jakie wymaga nasze współczesne łowiectwo.

Za rzecz kluczową  uważam  współpracę z rolnikami przy szacowaniu szkód łowieckich. Myślę, że moje wieloletnie doświadczenie będzie bardzo pomocne przy wypracowywaniu kompromisu.

Zamierzam też brać czynny udział w działalności promującej polskie łowiectwo na arenie krajowej i zagranicznej oraz wspierać osoby które pracują społecznie w wielu komisjach, bo tradycje łowieckie są dziedzictwem naszej kultury, które należy pielęgnować w sposób szczególny. Dlatego też dołożę wszelkich starań, aby nasi myśliwi brali czynny udział w różnego rodzaju ogólnopolskich imprezach łowieckich jak hubertusy, kongresy, szkolenia i seminaria obok koleżanek i kolegów z innych okręgów.

Koleżanki i Koledzy, mamy dużo do zrobienia , abyśmy mogli sprawnie prowadzić gospodarkę łowiecką oraz z przyjemnością kultywować naszą łowiecką pasję. Abyśmy nie zmarnowali tego co już zrobili nasi przodkowie i w dobrym stanie, ich i nasz wieloletni  łowiecki dorobek,  przekazać naszym dzieciom i wnukom.

Ze swojej strony deklaruję, że przy podejmowaniu kluczowych decyzji, będę się z Wami konsultował. Znajdę dla każdego myśliwego czas żeby go wysłuchać i w miarę możliwości pomóc, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Raz jeszcze serdecznie dziękuję za zaufanie jakim mnie obdarzyliście i postaram się go nie zawieść .

Z myśliwskim pozdrowieniem  Darz Bór.

Dariusz Krasowski

Łowczy Okręgowy PZŁ w Białymstoku

„Hubertus 2019”

Opublikowane przez w Aktualności 6 listopada, 2019

Na początku krótka refleksja. Po raz piąty z rzędu uczestniczę w organizacji „Hubertowskich Łowów” i jak dotychczas wybór terminów był o tyle niefortunny, że uroczyste polowania odbywały się zawsze w deszczowej aurze. Intensywny i „ soczysty” opad, który towarzyszył myśliwym począwszy od zbiórki, aż po sygnał myśliwski wieńczący koniec pola, skutecznie redukował doznania płynące z kontaktu z naturą. Próżno wówczas szukać uśmiechu na twarzach, w sytuacji gdy każdy uczestnik łowów wyglądał jak przysłowiowa „ zmokła kura”. I kiedy na 12 godzin przed tegorocznym „ Hubertusem,” deszcz znów wypełnił rynny mojego domu, wściekły wypowiedziałem pod nosem kilka słów powszechnie uznanych za niecenzuralne… Chyba uczyniłem to na tyle głośno i dosadnie, że Św. Hubert postanowił wsłuchać się w głos mojego oburzenia. Niedzielny poranek może nie powitał nas promykami słońca, ale pogoda była na tyle „ uczciwa”, że każdy do woli mógł delektować się kolorami jesieni.

Pierwsze kroki tradycyjnie postawiliśmy na cmentarzu w Grabówce, odwiedzając groby kolegów, którzy odeszli do krainy wiecznych łowów. Modliliśmy się i wspominaliśmy także tych nemrodów, których mogiły znajdują się na innych nekropoliach. Symbolicznie zapalony znicz jest wyrazem naszego szacunku i pamięci…

W trakcie 3 przeprowadzonych pędzeń doliczyłem się 21 kulowych strzałów, oddanych do jeleni, dzików i drapieżników. Natomiast fakt, że pocisk opuszcza lufę broni strzelca, nie oznacza, że bezwarunkowo trafia w obrany cel. Warto pamiętać, że zasad efektywnego strzelania jest kilka i tylko spełnione łącznie, dają gwarancję sukcesu. Kto o tym zapomina nie pije szampana…

Ostatecznie na pokocie ułożono 3 łanie, cielę i kunę. Królem polowania został – będący na gościnnych występach – kol. Andrzej K., wicekrólem kol. Andrzej R., a medal króla pudlarzy powędrował do kol. Zbyszka CH, choć wyłonienie tego ostatniego okazało się nie lada wyzwaniem !

Nie sposób pominąć wydarzenia, które w kulturze i tradycji łowieckiej ma uroczysty i podniosły charakter. Pasowanie myśliwskie to stary zwyczaj związany z upolowaniem pierwszego grubego zwierza. Do myśliwego, który dostępuje tego zaszczytu, prowadzący łowy kieruje rotę pasowania, następującej treści:

„ Zgodnie z wielowiekową tradycją pasuję Cię na rycerza św. Huberta, znakiem farby Cię znaczę. Bądź zawsze wierny kniei i dobrym obyczajom łowieckim, przestrzegaj prawa łowieckiego. Darz Bór Ci życzę ! Myśliwy odpowiada : – Ku chwale polskiego łowiectwa”.

Na lewe kolano przykląkł początkujący myśliwy kol. Andrzej, wicekról łowów, który pasowanie przyjął z dumą i nieukrywanym wzruszeniem.

„Ostatni miot” odbył się w restauracji „Knieja” w Supraślu. W lokalu o znajomo brzmiącej nazwie, ani jedzenia, ani picia nie zabrakło, a miła i koleżeńska atmosfera towarzyszyła myśliwym do późnych godzin…

Nie sposób przejść obojętnie także wobec faktu, że biesiadników odwiedził kolega Darek, kilka dni temu powołany na stanowisko łowczego okręgowego. To powód do dumy nie tylko dla samego zainteresowanego lecz także dla Nas wszystkich, że tak zaszczytna, wymagająca i niezwykle odpowiedzialna funkcja przypadła myśliwemu z „ Boruty”. Pozostaje tylko życzyć  koledze Darkowi i zapewne w tych życzeniach nie jestem odosobniony, w szczególności determinacji w kreowaniu właściwej polityki łowieckiej, realizacji ambitnych celów oraz, aby w natłoku codziennych obowiązków nie zapominał o zwykłych myśliwych i z uwagą wsłuchiwał się w ich głos.

Gratuluję udanego myśliwskiego spotkania i cieszę się, że tak duża liczba kolegów, którym na sercu leży kultywowanie tradycji, wzięła w nim udział. Dziękuję koledze Józkowi – prowadzącemu polowanie, dzielnym naganiaczom, kolegom stażystom: Adamowi i Łukaszowi, etatowemu sygnaliście Rafałowi oraz pozostałym kolegom, za zaangażowanie w sprawne i bezpieczne przeprowadzenie polowania.

Kolejne święto patrona myśliwych za nami i oby za rok następne, czego wszystkim pasjonatom łowiectwa życzę. Niech Nam wszystkim Bór Darzy !

Tomek K.

 

Nasz adres

    Koło Łowieckie “Boruta” w Białymstoku

    15-101 Białystok, ul. Jurowiecka 33

    NIP 966 05 84 035

    Nr konta 84 1050 1953 1000 0090 3041 3091

    Wszelką korespondencję / wnioski, w tym o udostępnienie informacji publicznej, zapytania, etc. proszę kierować drogą pocztową.