Archiwum dla listopad, 2018
Kolejna ” Zbiorówka”
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 14 listopada, 2018Polowanie zbiorowe, prowadzone przez kol. Zbyszka, miało nieco inny przebieg nich dotychczas. Na dwa symboliczne wydarzenia, które pojawiły się w jego scenariuszu, miała wpływ – przypadająca w tym dniu – 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Pierwsze z nich polegało na uczczeniu minutą ciszy pamięci bohaterów, dzięki którym żyjemy w wolnym i suwerennym kraju. Drugie zaś pięknie wpisało się w ogólnokrajowy zamysł, polegający na jak najliczniejszym odśpiewaniu „ Mazurka Dąbrowskiego”. Z chwilą, gdy wybiła godzina 12.00, uczestnicy łowów przerwali je na moment i jednym tchem odśpiewali hymn narodowy.
Samo polowanie też należy zaliczyć do udanych. W wyniku zrealizowanych 7 pędzeń pozyskano jednego warchlaka, kozę oraz 2 lisy. Jak zwykle można ponarzekać na skuteczność, która już tradycyjnie daleka była od ideału. W jednym z miotów naliczyłem kilkanaście, jak się później okazało, „ pustych” strzałów…
Bezpieczne i przeprowadzone w patriotycznym nastroju „ myśliwskie spotkanie” zakończyło się dekoracją króla, którym został kolega Andrzej. Dziczek, do którego strzelał jako pierwszy, przeszedł jeszcze kilkanaście metrów i zwalił się dopiero po strzale kolegi Zbyszka. We wstępnej fazie oceny wydawało się, że trofeum należy do strzelca, który jako drugi nacisnął na język spustowy. Jednakże po dokładnych oględzinach tuszy i wyjaśnieniach obu zainteresowanych, komisja arbitrażowa podjęła werdykt korzystny dla kolegi Andrzeja. To jego strzał został uznany za śmiertelny. W takim przypadku regulamin polowań wyraźnie stanowi do kogo należy tusza. Tytuł króla pudlarzy powędrował w ręce gościa kolegi Krzysztofa. Warto także wspomnieć o sukcesie kolegi Jurka. Pierwszy w życiu dublet do lisów na pewno na długo pozostanie w jego pamięci.
Ognisko oraz pieczone kiełbaski domknęły kolejną dobrze zorganizowaną „ Zbiorówkę”. Podziękowania należą się prowadzącemu kol. Zbyszkowi oraz wszystkim, którzy go wspierali. Należą się także pozostałym uczestnikom za dyscyplinę oraz pozytywną energię, bez których trudno o dobry klimat łowów.
Tomasz Komarewski. Darz Bór.
„Hubertowskie Łowy”
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 5 listopada, 2018Pomimo deszczowej aury 20 myśliwych, wspieranych przez 8 naganiaczy oraz 2 psy, wzięło udział corocznym polowaniu herbertowskim, tym razem zorganizowanym w obwodzie 252.
Ambitny plan prowadzącego łowy, zakładający zakończenie „ zbiorówki” do godz. 13.00, został zrealizowany, choć nietęgie miny myśliwych już po pierwszym pędzeniu sugerowały weryfikację i skrócenie tej części obchodów święta naszego patrona. A to dlatego, że nie trzeba wielkiego wysiłku intelektualnego żeby wyobrazić sobie jaki dyskomfort czuli myśliwi i naganiacze, którym woda wlewała się za kołnierz. Oddanie celnego strzału w takich warunkach nie należało do najłatwiejszych, co oczywiście znalazło odzwierciedlenie w skromnym pokocie.
W ostatnim miocie niestrudzone „ gończe” ruszyły dziczą watahę, a ja usłyszawszy strzały kolegów momentalnie przyjąłem postawę gotowości i kiedy po chwili zobaczyłem przedzierające się przez linię myśliwych lochy z warchlakami, oddałem celny strzał do jednego z nich.
I tym oto sposobem wszedłem w posiadanie pięknego medalu, który z uwagi na wyżej opisane okoliczności, będzie dla mnie wyjątkowo cenny.
Po ułożeniu pokotu i wykonaniu pamiątkowych zdjęć, na wskroś przemokniętych myśliwych i naganiaczy czekał gorący bigos z kiełbasianą wkładką, który smakował jak nigdy…
Serdecznie dziękuję prowadzącemu polowanie kol. Józkowi za wzorowo zorganizowanego i przede wszystkim bezpiecznego„ Hubertusa” oraz wszystkim uczestnikom za atmosferę i pozytywne emocje. Dziękuję także małżonce łowczego Danusi oraz córuni Dianie za nieocenioną pomoc w przygotowaniu biesiady.
Z okazji święta Naszego patrona życzę kolegom myśliwym satysfakcji i dumy z kultywowania pięknych tradycji łowieckich, wielu sukcesów w kniei oraz dużo zdrowia.
Tomasz Komarewski. Darz Bór.
Postscriptum. Tego samego dnia wraz z łowczym Józkiem i kol. Piotrkiem ponownie pojawiliśmy się w obwodzie 252 z nadzieją, że uda się nam namierzyć watahę z polowania zbiorowego, która pozostawiona bez należytego nadzoru, może narazić koło na koszty z tytułu powstałych szkód łowieckich. W trakcie penetracji jednego z rewirów zauważyliśmy kilkanaście dzików buchtujących „kukurydzisko”. Cichy podchód przy sprzyjającym wietrze zwieńczyły dwa skuteczne strzały. Pozostały kolejne miłe wspomnienia i poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
Tomasz Komarewski. Darz Bór.
