Archiwum dla czerwiec, 2014
Procedura pobieranie prób do badań przez myśliwego na łowisku
Opublikowane przez Adam w Aktualności 27 czerwca, 2014Przygotowanie osób i sprzętu
Próbki krwi pobiera się jak najszybciej od momentu uśmiercenia zwierzęcia w specjalne, pojemniki zabezpieczone przed rozszczelnieniem, w sposób minimalizujący ryzyko zanieczyszczenia materiałem potencjalnie zakaźnym. W trakcie transportu należy zachować pozycję pionową pojemnika z pobranym materiałem. Po pobraniu krwi zdezynfekować ręce, narzędzia i najbliższe otoczenie przy użyciu środków dezynfekcyjnych- Virkonu .
Bardzo istotne jest precyzyjne oddanie strzału do zwierzęcia. Zwierzę dobrze trafione pada w miejscu postrzału lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Przykładem dobrze trafionej zwierzyny płowej jest strzał „na komorę” lub „w kark”, zwierzyny czarnej – „strzał w komorę” lub „za ucho”. Strzał niecelny oddany w miękkie partie ciała kończy się zazwyczaj ucieczką zwierzęcia (postrzałek). Ranione zwierzę odszukane nieraz dopiero po kilkunastu godzinach może stanowić żródło rozprzestrzeniania się wirusa.
szczegółowe zasady pobierania prób
-do badań laboratoryjnych pobiera się krew
Sposób opakowania i oznakowania
każda próbka powinna być umieszczona w mocnym szklanym lub plastikowym pojemniku, zamykanym szczelnym przykryciem (wieczkiem i zakrętką) zabezpieczającym przed wyciekiem zawartości.
Każdy pojemnik należy opisać numerem identyfikacyjnym tożsamym z tuszą. Pojemnik należy bezzwłocznie dostarczyć wraz z tuszą do chłodni koła łowieckiego,
gdzie należy go zabezpieczyć do czasu odbioru przez inspektora z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Białymstoku.
Należy dokładnie wypełnić dokumentację:
– protokół dochodzenia epizootycznego
– oświadczenie myśliwego
Co tam w trawie piszczy…
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 24 czerwca, 2014Towarzysząc Czarkowi w poszukiwaniu rogacza, wykonałem kilka zdjęć świadczących o tym, że w obwodzie 252 nietrudno o spotkanie „ oko w oko” z dziką zwierzyną i to zarówno tą zaliczaną do łownej jak i tą będącą pod ścisłą ochroną.
Poważnie zastanawiam się nad zakupem nowego aparatu, który zapewniałby lepszą jakość zdjęć, gdyż te aktualnie wykonywane – jak widać na załączonym obrazku – mogą stanowić co najwyżej dokumentację fotograficzną z odbytych wypraw łowieckich. Dysponując odpowiednim obiektywem i mając do wyboru tak znakomite plenery, niejedna fotografia mogłoby być ozdobą galerii, i obiektem zazdrości myśliwych z innych kół.
To ponadto doskonała forma promocji dobrze prowadzonej gospodarki łowieckiej, której efektem są mniej lub bardziej licznie występujące różne gatunki zwierząt , w tym ptactwa. Darz Bór. TK.
Św. Hubert wreszcie się zlitował…
Opublikowane przez tkomarewski w Aktualności 16 czerwca, 2014Sezon na rogacze można podzielić na kilka charakterystycznych faz. W tej pierwszej, rozpoczynającej się w połowie maja, będącej okresem intensywnego i regularnego żerowania, nietrudno o wypatrzenie ciekawego kozła, oczywiście pod warunkiem, że takowy „ przyszedł na świat”. Jedynym mankamentem tej pory roku, powodującym, że często powstrzymuję się od strzału – jest niestety zimowa suknia, utrzymująca się w przypadku starych samców nawet do połowy czerwca. Nie wspomnę o niewytartym scypule, który niejednokrotnie obserwowałem także na głowach 3-4 letnich kozłów. Z początkiem czerwca sezon polowań wkracza w II fazę. Kozły nie żerują już tak regularnie. Bardziej skupiają się na „znaczeniu” swoich rewirów, czego dowodem są między innymi pozostawione ślady „czemchania” oraz miejsca wyraźnie zdartej ściółki. Są w ciągłym w ruchu, a coraz bujniejsze zboża i wysokie trawy nie ułatwiają polowania. Z kolei lipiec otwiera III etap łowów, na który z niecierpliwością oczekują miłośnicy sztuki wabienia. Początek rui powoduje ożywienie wśród saren. Kozły uganiają się za rujnymi kozami, walczą z rywalami oraz bronią innym rogaczom dostępu do swoich ostoi. Doświadczony myśliwy, umiejętnie naśladujący pisk kozy bądź koźlaka, jest w stanie zwabić każdego „kawalera”. To niewątpliwie najlepszy okres by pozyskać wymarzonego rogacza. Komu jednak z różnych powodów nie powiodło się w łowach, pozostaje jeszcze okres jesienny, umożliwiający polowanie na samce sarny do 30 września. Proszę jednak nie zapominać, że w tym czasie uwaga myśliwych ogniskuje się na rozpoczynającym się rykowisku, a polowanie na rogacza schodzi zdecydowanie na drugi plan.
Nie przypominam sobie takiego sezonu, żeby wypatrzenie nietuzinkowego kozła, zajęło mi tyle czasu i pochłonęło tak wiele cennej energii. Podczas kilkunastu wyjazdów, kto wie czy nie kilkudziesięciu, widziałem ich naprawdę dużo, począwszy od tych najmłodszych w pierwszym łbie, a skończywszy na klasycznych szóstakach. Natomiast nie wpadł mi w oko żaden, którego chciałbym mieć w swojej kolekcji, czyli jakiś nietypowy albo wyjątkowo okazały – pretendujący do medalu. Wczorajszego wieczoru Św. Hubert wynagrodził moją wytrwałość i podarował mi bardzo ciekawego „selekta”, który na jednej tyce mieni się widlicą, a na drugiej szydłem. Gratulacje Józka i Czarka, utwierdzają mnie w dobrym wyborze…Darz Bór.TK.
